sobota, 17 stycznia 2015

Dziegieć, podejście trzecie

Dzisiaj po raz kolejny, w wypróbowanym już składzie czyli Sławek i ja poszliśmy eksperymentować z produkcją dziegciu. Tym razem Sławek zajmował się robieniem zdjęć, więc jest ich trochę więcej. Tym razem puszka była wkopana nieco płycej i ogrzewana przez 3 godziny, co bardzo pozytywnie wpłynęło na efekty.

Wkopywanie w ziemię puszki po konserwach - zbiornika na dziegieć

Cały zestaw zakopany w ziemi
Resztki kory z poprzedniego wypału wykorzystałem jako rozpałkę
Ognisko tym razem tez było nie tylko palone dłużej, ale tez intensywniej (zwłaszcza że użyliśmy więcej grubszego drewna)
No i efekt po otwarciu "pieca"
Tyle wyszło po przelaniu do takiego samego słoika jak poprzednio (takiego samego, ale nowego - to jest dziegieć tylko z tego wypału).
Niedopalonej kory tym razem było tylko tyle, reszta sie ładnie wyprażyła w drobny węgiel drzewny.

Następnym razem chcemy jeszcze trochę zwiększyć czas wypału, dodatkowe pół godziny powinno ładnie dokończyć to co zostało na dnie.