niedziela, 27 lipca 2014

Sznurek z wiązu

To że od dłuższego czasu nic nie publikuję nie oznacza że nic nowego nie robiłem - mam zaległości w publikacji ostatnio. Tym razem (na początku lipca) wziąłem się za obróbkę łyka wiązowego- miałem go spora ilość ze względu na to że na wiosnę wycinałem paroletniego wiąza który mi zawadzał w ogrodzie. Efekty tym razem są o wiele mizerniejsze niż poprzednio niestety...

Technologię zastosowałem taką samą jak w przypadku wierzby, gotowanie w ługu z popiołu, jednak tym razem całość nie powiodła się, mimo 26 godzin gotowania (oczywiście nie non-stop). Użyłem raz "przepracowanego" już ługu, co też mogło mieć wpływ na efekty, lub przyczyną jest za mały nadzór nad procesem - a co za tym idzie za niska temperatura. Najprawdopodobniej powtórzę jeszcze ten eksperyment, ale to dopiero jak zmieni się pogoda, w moim "laboratorium" jest kategorycznie za gorąco przy takiej jak teraz...

Zdjęcie z prac:

Widać jak zaawansowaną technologią dysponuję przy tych eksperymentach :)

3 komentarze:

  1. Powodzenia czekam na efekty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Skąd wytrzasnełeś taki stary piecyk są takie jeszcze hey odchodzadz od tematu fajny blog ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piecyk po prostu mam w domu taki w jednym z pomieszczeń gospodarczych, do takich rzeczy bardzo dobrze się sprawdza :)

      Usuń